Mdlejesz na widok krwi? Zemdlejesz przy porodzie? Moje doświadczenia: pobrania krwi i poród

Kochani chciałabym się podzielić z Wami moimi doświadczeniami na temat zasłabnięć i rozwiać obawy nad kwestią, jak takie osoby mogą przetrwać poród.

Od zawsze miałam problem z omdleniami. I to nie tylko przy pobraniach krwi, ale w ogóle związane z tą tematyką. Generalnie wydaje się to strasznie  krępujące,  ale potrafiło mi się robić słabo na zajęciach z pierwszej pomocy, a na pobraniu krwi czy widząc jakieś skaleczenie to już był pewniak. Zawsze od kiedy pamiętam było mi słabo przy szczepieniach. Generalnie ciężki ze mnie przypadek.

Mając iść na pobranie krwi zawsze miałam tak, że dzień przed już się stresowałam i miałam problemy zasnąć. Próbowałam różnych sposobów tłumaczenia samej sobie, że to nic strasznego, że przecież to nawet nie boli. Ale psychika wie swoje i niestety nie mając na to wpływu, kończyło się zawsze tak samo, nogi jak z waty, mroczki przed oczami, spadek tętna aż do nastąpienia całkowitego zaniku obrazu przed oczami – pełna ciemność. Nigdy nie traciłam świadomości, a po chwili jak już usiadłam lub się położyłam, pooddychałam głęboko, a najlepiej zjadłam jeszcze coś słodkiego, po kilku sekundach byłam jak nowo narodzona. Pewnie część z Was ma to samo. Ci z drugiego obozu, często wyśmiewający, niech się cieszą, że ich to nie spotyka, bo to nieciekawa sprawa.

Z racji, że tak to u mnie wyglądało kiedy planowałam ciążę jedną z pierwszych rzeczy, którą chciałam wyszperać w Internecie było to czy można zemdleć podczas porodu. Myślała też jak to będzie przy licznych pobraniach krwi przez ciążę. Bałam się, że każde takie omdlenie może być niebezpieczne dla zdrowia dziecka.

Zacznijmy od kwestii pobrań krwi. Ponieważ wiedziałam, że wynik pobrania jest pewny postanowiłam obrać odpowiednią strategię – dobrze się do tego faktu przygotować:

  1. Wybrałam taki punkt pobrań i tak bardzo wcześnie ( lub już na ostatnią chwilę) żeby nie było kolejki – zawsze stresowało mnie czekanie więc jedno można było wyeliminować. Wybieram młodą pielęgniarkę lub w średnim wieku – niestety ze starszymi Paniami mam złe doświadczenia ( kiedyś trafiłam na taką, która dobrze nie widziała, nie mogła trafić i była bardzo powolna, a ja po 10 minutach jej nieudanych prób leżałam już miękka jak galaretka, można mnie było dosłownie przelewać przez palce;/)
  2. Jak było zimno na dworze to starałam się przed pobraniem krwi trochę rozgrzać, zwłaszcza ręce, żeby nie były zmarznięte i takie wiecie przykurczone z zimna bo to podobno utrudnia pobranie krwi, może przez to być problem i dłużej trwać.
  3. Przed pobraniem zapieram dłoń o dłoń ( coś jak złożenie rąk do modlitwy) i delikatnie je siłuje – to tez rozgrzewa i rozrusza. Od pielęgniarki słyszałam, że to też pomaga, żeby łatwiej pobrać.
  4. Zawsze lepiej się położyć na leżance niż spaść z krzesła do pobrań
  5. Nie oddychaj łapczywie przy pobraniu, tak jak na filmach oddychają przy porodzie – ja zawsze myślałam, że tak się powinno robić, żeby się dotlenić, ale dopiero pielęgniarka mi uświadomiła, że powinnam mimo stresu oddychać spokojnie, powoli i tak jak zwykle. Jak będę tak się hiperwentylować (jak to robiłam do tej pory) zaraz pojawią się mroczki i będzie źle. Więc pamiętajcie, powolny, spokojny oddech, nie za głęboko i nie za szybki. I spokojnie, podczas pobrania krwi nie braknie Wam tlenu
  6. Podczas pobrania skup się myślami na czymś ( ja zazwyczaj przenoszę się myślami do filmiku z masującymi się kotkami:D od razu mi lepiej :D)
  7. Obowiązkowo naszykuj w torebce coś słodkiego ( cukierek, bułka słodka, soczek ) żeby zaraz po pobraniu skonsumować
  8. Zanim wstaniesz po pobraniu weź kilka oddechów – dla pewności, że nie spadniesz.

Nie gwarantuje, że te powyższe punkty sprawią, że nie zemdlejesz, ale zminimalizujesz szanse. Bo szybko wpadniesz, błyskiem Ci pobiorą , zjesz coś dobrego i po sprawie J  Mogę tylko powiedzieć z własnego doświadczenia, że u mnie wyglądało to tak, że pierwsze 3 miesiące ciąży tak w 50% robiło mi się lekko słabo przy pobraniach. W drugim trymestrze jakby trochę inaczej nastawiłam się psychicznie do faktu pobrań. Psychika jakby zrozumiała, że to dla dobra dziecka i omdlenia się skończyły (choć nadal korzystałam z pobrań na leżąco). W trzecim trymestrze byłam już na tyle odważna, że chodziłam na pobrania na siedząco (Pierwszy raz w życiu !).

Po porodzie byłam bardzo zadowolona z siebie, sądziłam, że ta duża ilość pobrań krwi w ciąży wyleczyła mnie z mojego problemu. Ale niestety po kilku miesiącach od porodu, poszłam na pobranie krwi i niestety wróciłam do punktu wyjścia, znowu zrobiło mi się słabo. Więc w moim przypadku problem będzie chyba do końca moich dni, cóż poradzić…

Teraz przejdźmy do głównego tematu tego spisu, a mianowicie do kwestii omdleń przy porodzie. Moja mama zawsze się ze mnie śmiała, że to ona za mnie powinna urodzić, bo ja zawsze mdleje, a ją nic nie rusza. Nie było mi przy tym do śmiechu, a to, że w Internecie nie znalazłam nic na temat tego, czy przy porodzie można zemdleć i co wtedy, całej sytuacji nie poprawiało.  W innym wpisie powiem Wam dokładnie jak przeżyłam poród, a tutaj tylko napiszę, że jako rodząca za wiele nie widzisz i dzieje się tyle rzeczy na raz, że nie musisz się bać omdleń. Nie masz co sobie wyobrażać ile to krwi zobaczysz, bo nic praktycznie nie zobaczysz. Leżąc na „samolociku” będziesz widzieć tylko osobę, która z Tobą rodzi (tzn. jest żeby Cię wspierać, o ile sobie taką osobę życzysz np. mąż, mama, siostra), pielęgniarkę i lekarza (a niekiedy personelu jest więcej). Będzie to dla Ciebie nowe miejsce, oko będzie chciało wszystko zarejestrować, a nie zapominajmy, że dodatkowo dojdą bóle porodowe. Jest duża szansa, że skupisz się tylko na oddechu i zamkniesz oczy. Jeśli będziesz mieć otwarte to pewnie najbardziej zapamiętasz rączkę od fotela, której będziesz kurczowo się trzymać. Nie będzie czasu, żeby w ogóle pomyśleć o tym, że można zasłabnąć. Dasz radę, mówię Ci 🙂 !