Skaza białkowa to stosunkowo często występujący problem skórny u maluchów. Polega on na braku tolerancji przez organizm malca białka krowiego.  Pojawia się najczęściej koło 2-3 miesiąca życia i może trwać nawet do 3 urodzin. Źródłami białka w skazie białkowej może być mleko krowie, ale również sery żółte, sery białe, twarożki, jogurty – generalnie cały nabiał pochodzenia krowiego i mięso wołowe.

Problem może dotyczyć zarówno maluchów karmionych piersią, jaki „butelkowych”. Skaza objawia się wymiotami, niekiedy brakiem apetytu, a przede wszystkim plamkami na ciele. Występują one głównie na zgięciach rąk i nóżek, na policzkach, pleckach. Mają kolor od różowego do mocno czerwonego, są chropowate w dotyku i mają nieregularne kształty. Wygląda to mniej więcej tak:

Znalezione obrazy dla zapytania skaza białkowa u niemowlaka

Z doświadczenia własnego dziecka wiem, że niestety nie schodzą one tak szybko i musimy uzbroić się w cierpliwość żeby wyleczyć skórę do końca.

Podstawa to eliminacja składników uczulających. W tym momencie może okazać się, że dziecko uczulone jest jeszcze na inne dodatkowe składniki diety. Musimy uważnie obserwować dziecko żeby dowiedzieć się co mu szkodzi.  Poniżej podaje 3 scenariusze w zależności od tego, jak karmione jest maleństwo:

DZIECKO KARMIONE PIERSIĄ

W przypadku mam karmiących piersią to one ze swojej diety muszą wyeliminować produkty pochodzenia krowiego. Wiem, jako karmiąca matka, że było to dla mnie bardzo ciężkie. Zwłaszcza rezygnacja z masła i jogurtów. Jest to trudne, ponieważ produkty mleczne stanowią spory element diety większości z Nas, są dominującym źródłem wapnia i jego wyeliminowanie w skrajnych sytuacjach może doprowadzić do osteoporozy. Część lekarzy poleca, aby nie rezygnować w 100% z nabiału, ale z własnego doświadczenia wiem, że niestety plamki u dziecka zostają i dalej nie wiadomo, czy to skaza białkowa, czy coś innego.

Ja polecam zastosować scenariusz 100% rezygnacji z wszystkich produktów pochodzenia krowiego, a zastąpić je innymi, które je zastąpią w mądry sposób. I mowa tu o podmiankach typu:

Masło ->  Oliwa z oliwek

Jogurty krowie  -> Jogurty kozie ( trochę droższe, ale bardzo rzadko uczulają i są bardzo zdrowe)

Sery krowie ->  Sery kozie

Ser żółty -> Pasty na kanapkę

Mleko krowie -> Mleka roślinne, mleko kozie

Wołowina i cielęcina -> Indyk, królik

Alternatywne źródła wapnia (Ca) -> Szpinak, sardynki, migdały, natka pietruszki, woda mineralna bogata w Ca (np. Muszyna, Muszynianka)

 

DZIECKO KARMIONE WYŁĄCZNIE MLEKIEM MODYFIKOWANYM (MM)

Tutaj sytuacja jest prostsza z punktu widzenia mamy, ponieważ może jeść dowolne pokarmy. Maleństwo musi przejść na specjalistyczne mleko – przeznaczone dla dzieci z nietolerancją białka krowiego. Na rynku dostępne są MM dla dzieci z podejrzeniem alergii. Mleka te są piekielnie drogie i ogólnie dostępne bez recepty. Jeśli twoje dziecko faktycznie ma skazę nie polecam Ci z nich korzystać. Po pierwsze dlatego, że nie działają one dostatecznie skutecznie w eliminowaniu problemu skazy białkowej, a po drugie są bardzo drogie ( ja początkowo kupowałam HUMIRĘ za ok 50 zł za opakowanie). Nie wszędzie dowiesz się o tym, że przysługuje Ci refundacja do mleka dla dziecka jeśli ma skazę białkową. Wystarczy udać się z dzieckiem do lekarza, żeby obejrzał skórę dziecka i wypisał receptę na mleko. Na tą chwilę najczęściej zapisywane jest mleko BEBILON PEPTI. Mleko to dostaniesz na receptę po udaniu się z dzieckiem do pediatry, dermatologa lub lekarza rodzinnego. Dobra wiadomość jest taka, że ze względu na częściową refundację nie jest bardzo drogie. Ja kupuje je za ok 10zł za puszkę 400g. Moje dziecko nie wybrzydza i ładnie je pije, ale niektóre dzieci nie tolerują smaku tego mleka bo jest gorzkie.

DZIECKO KARMIONE MIESZANIE

Mój malec zalicza się do tej grupy:) I tutaj trzeba zarówno zaopatrzyć się w specjalne mleko, jak i przejść na dietę. Jeśli zaliczasz się do tej grupy, mamo niestety, ale masz najbardziej przekichane:)

Leczenie SKAZY BIAŁKOWEJ

Udając się do lekarza z maluchem na 90% trafisz na kogoś, kto zapisze steryd. Działa on tak, że po kilku dniach skóra będzie idealnie gładka i bez plamek, ale one powrócą ze zdwojoną siłą, jeśli pojawi się jakiś alergen. Nie jestem zwolenniczką smarowania dziecka taką chemią, dlatego podaje poniżej metody, które sprawdziły się u mojego Bąbla:

  1. Probiotyk

Do walki z alergenami brzuszek potrzebuje wsparcia:) Ja zakupiłam LATOPIC. Składa się ze szczepów bakterii kwasu mlekowego. Jest naturalny, nie zaszkodzi maluchowi, samemu też można go używać. Opakowanie składa się z 30 saszetek, po 1 dziennie. Proszek z saszetki można dosypać do mleka, soczku, wody, obiadku. Producent zaleca kurację 3 miesięczną, ale ja po tygodniu zauważyłam już dużą poprawę na skórze dziecka. Po 3 tygodniach wszystkie plamki zniknęły. Uwaga, ceny w aptekach tego specyfiku są tak różne, że warto posprawdzać i popytać. Ja kupuje go za ok. 30 zł w swojej sprawdzonej aptece, ale raz chciałam kupić w innej i kosztował 50zł:/

2. Nawilżanie i natłuszczanie

W pozbyciu się plamek bardzo istotne jest odpowiednie natłuszczenie skóry. W dotyku jest ona sucha i podobnie zachowuje się przy aplikacji kremu. Mam wrażenie, że smarując plamki, one są w stanie wciągnąć każdą ilość kremu:)

Co do tego, czym ja smarowałam moje dziecko. Cenie sobie minimalizm, dlatego do skóry malucha stosowałam wyłącznie 2 produkty: krem Linuś BOBO A+E ze stabilizowanym olejem lnianym – bezpośrednio na same plamki grubą warstwę 2 -3 razy dziennie + po kąpieli wieczorem całe ciałko oliwką dla dzieci Babydream. Ona ma w składzie praktycznie same oleje roślinne, nie ma chemicznych konserwantów, barwników, Peg-ów i innych tego typu wypełniaczy. Szybko wnika w skórę i ładnie natłuszcza. Te 2 kosmetyki w zupełności wystarczyły mojego maluchowi. Cena obu jest bardzo przystępna, jest mniej więcej do 10zł każdy.

3. Kąpiel

Zrezygnowaliśmy z kąpieli codziennej, ponieważ maluch aż tak się nie brudzi, a kąpiel dodatkowo wysuszała i podrażniała skórę.  Na początku, kiedy plamki były obfite i zaczerwienione ( jakieś 2 -3 pierwsze kąpiele) do wanienki nie dawałam w ogóle płynu do kąpieli, przygotowywałam tylko do wody kleik z nasion siemienia lnianego. Jakieś 3 łyżki siemienia gotowałam przez kilka minut, a później przez sitko przecierałam powstały kisiel bezpośrednio do ciepłej wody). Siemię działa kojąco na skórę i łagodzi zaczerwienienia. Skóra po niej stawała się miękka w dotyku.

Późnij, gdy stan skóry się poprawił do mycia używałam już delikatny płyn do kąpieli, ale starałam się używać go niewiele (dużo osób daje za dużo kosmetyków do wody przez co podrażnia skórę).

4. Temperatura

Bardzo ważne jest, aby starać się nie przegrzewać dziecka zbyt wysoką temperaturą w pomieszczeniu lub za grubą warstwą ubrania. Spocony maluch będzie pożywką dla drobnoustrojów, zwłaszcza miejsc zmienionych skazą. Szybko pojawi się zaczerwienienie i swędzenie.

Mam nadzieję drodzy rodzice że szybko i bezproblemowo uporacie się z problemem skazy białkowej u Waszych maluchów. Jeśli macie jakieś swoje, sprawdzone sposoby na skazę białkową, dajcie znać w komentarzach:)

0 replies

Zostaw wiadomość

Chcesz dołączyć do dyskusji ?
Powiedz co myślisz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *